#TadeuszCzarnowidz#1

Jako, że jestem wszem i wobec znany z optymizmu i skoro epidemia popularnego w Azji wirusa już za pasem, postanowiłem się trochę uwywnętrznić w tym temacie. Jestem dość ogarnięty w kwestii technicznego survivalu natomiast to, o czym chciałem trochę popisać, to survival malutki, biurowy. Dzięki tym metodom udało nam się (prawie) nie zachorować na grypę w zeszłym roku. Jest kilka prostych nawyków, które można łatwo wprowadzać, jeśli już koniecznie musimy spędzać czas z ludźmi w grupie.

Przede wszystkim nie ignorujmy choroby w imię produktywności, planu rocznego, żeby szef docenił nasze oddanie i poświęcenie. Narobimy więcej szkód i strat będąc ogniskiem choroby w grupie. Wysyłajmy ludzi do domu, pracujmy więcej zdalnie.

Kolejna sprawa: uczmy kolegów i koleżanki „kichania w łokieć”; tym bardziej, jeśli w naszym środowisku często podaje się rękę. Unikajmy podawania ręki osobie, która powinna ewidentnie iść do domu.

Myjmy ręce, nie otwierajmy drzwi do toalety „czystą ręką”, nośmy przy sobie chusteczki antybakteryjne i wycierajmy nimi ręce. Dobrym zwyczajem jest przecieranie chusteczką antybakteryjną klamek w drzwiach pomieszczeń tym bardziej, jeśli zapraszamy klientów czy ludzi z zewnątrz i nie znamy ich stanu zdrowia.

Chrońmy ręce, a najlepiej używajmy rękawiczek w miejscach, w których dużo ludzi dotyka tych samych przedmiotów, przykładowo po tankowaniu paliwa i trzymaniu w ręce pistoletu z dystrybutora, klamki w miejscu publicznym, rurki w autobusie, koszyki w markecie itd.

Nie dzielmy się w pracy jedzeniem, nie jedzmy byle gdzie, nie zostawiajmy swojego jedzenia w miejscach ogólnie dostępnych i nie używajmy wspólnych naczyń i sprzętów AGD.

Staramy się zwalczyć nawyki dotykania rękami twarzy. Nie wkładamy do ust przedmiotów z biurka, nie żujemy długopisów zwłaszcza, jeśli są przechodnie. Ograniczamy palenie, nie dzielimy się papierosami, gumami do żucia itd. Staramy się pilnować swoich rzeczy. Jeśli używamy wspólnego sprzętu, to przecieramy go chusteczkami antybakteryjnymi.

Pamiętajcie, to są w sumie podstawowe zasady higieny. Ludzie, którzy będą was za to szykanować, wyśmiewać lub pukać się w czoło zapewne sami mają z nimi problemy. Będą się starali w ten sposób was zawstydzić, aby zbagatelizować problem i wyprzeć go, zamiast faktycznie coś z nim zrobić. Jeśli natomiast wasz przełożony nalega na pracę osoby chorej, możecie to traktować jako narażanie waszego zdrowia i życia. Nie należy przy tym wpadać w paranoję i zachowywać się jak ktoś z nerwicą natręctw. Wszystko z umiarem, rozsądnie i nie siać paniki.

To na początek tyle, CDN.

Pozdrawiam.
Tadeusz